Bugatti Centodieci - ile kosztuje i skąd taka cena?

Alex Wysocki 9 września 2026
Biały Bugatti Centodieci z czarnym pasem na masce, stojący w garażu. Jego cena jest astronomiczna, ale to dzieło sztuki motoryzacyjnej.

Spis treści

Cena Bugatti Centodieci od razu ustawia ten model w zupełnie innej lidze niż większość hipersamochodów. To auto nie jest po prostu drogie, tylko skrajnie rzadkie, ręcznie budowane i sprzedane jeszcze zanim trafiło na scenę premierową. W tym artykule pokazuję konkretną kwotę, przeliczam ją na złotówki, wyjaśniam, skąd bierze się tak wysoka wycena i jak Centodieci wypada na tle innych Bugatti.

Najważniejsze liczby i fakty o Centodieci

  • Cena startowa wynosiła 8 mln euro netto, czyli bez VAT.
  • Przy kursie NBP z 24 lipca 2026 r. to około 34,6 mln zł.
  • Po doliczeniu 23% VAT mówimy orientacyjnie o około 42,6 mln zł.
  • Bugatti zbudowało tylko 10 egzemplarzy, więc nowego auta z salonu już nie kupisz.
  • Na rynku kolekcjonerskim wyceny potrafią być wyższe niż cena katalogowa, bo o wartości decydują przebieg, historia i konfiguracja.
  • To bardziej przedmiot kolekcjonerski niż samochód do codziennej jazdy.

Biały Bugatti Centodieci prezentowany w muzeum. Jego cena jest astronomiczna, ale to dzieło sztuki motoryzacyjnej.

Ile kosztuje Bugatti Centodieci

Oficjalna cena Centodieci była prosta tylko na papierze: 8 mln euro netto. To oznacza kwotę przed podatkiem, a więc bez żadnych dodatkowych opłat związanych z rejestracją, importem czy lokalnym VAT-em. Przy średnim kursie NBP z 24 lipca 2026 r. 1 euro = 4,3257 zł, daje to około 34,6 mln zł.

Jeśli spojrzeć na to z perspektywy polskiego klienta i założyć rozliczenie z VAT-em na poziomie 23%, mówimy już o kwocie rzędu 42,6 mln zł. To oczywiście przeliczenie orientacyjne, ale dobrze pokazuje skalę tego auta. W praktyce taki samochód nie trafia dziś do zwykłej sprzedaży, bo cały limit został wyprzedany bardzo szybko, a nowy egzemplarz nie czeka w salonie na odbiór.

Ja zawsze patrzę na takie ceny jak na sygnał, że producent sprzedaje nie tylko samochód, ale też dostęp do ekstremalnej rzadkości. To dobry moment, żeby przejść od samej kwoty do pytania, za co właściwie płaci kupujący.

Dlaczego ta kwota jest tak wysoka

Centodieci nie jest zwykłą wersją specjalną Chirona, tylko modelową demonstracją tego, jak daleko Bugatti może pójść w stronę coachbuildingu. Coachbuilding oznacza ręczne budowanie nadwozia pod konkretny projekt, a w tym przypadku także pod bardzo wąską, elitarną grupę klientów. Sama baza techniczna pochodzi z Chirona, ale cała reszta została mocno przepisana: nadwozie, aerodynamika, detale stylistyczne i poziom wykończenia.

W cenie siedzi też kilka elementów, które zawsze windują koszt w górę:

  • limit 10 sztuk, który automatycznie podnosi wartość kolekcjonerską,
  • ręczny montaż w Molsheim, a więc produkcja daleka od seryjnej skali,
  • silnik W16 8.0 o mocy 1 600 PS, czyli około 1 578 KM,
  • wyjątkowo dopracowana aerodynamika, która nie jest tylko ozdobą, ale realnie pracuje przy dużych prędkościach,
  • odwołanie do legendarnego EB110, czyli modelu, który dla fanów marki ma prawdziwy ciężar historyczny.

Według Bugatti, cały przydział 10 egzemplarzy został wyprzedany jeszcze przed oficjalnym debiutem modelu. I właśnie to najlepiej tłumaczy cenę: w takim samochodzie wartość nie wynika wyłącznie z osiągów, ale też z tego, że niemal nikt nie ma szans go kupić. To prowadzi naturalnie do pytania, co konkretnie dostaje właściciel w zamian za tak duży wydatek.

Co dostaje kupujący za te pieniądze

Patrząc na Centodieci bez emocji, dostaje się przede wszystkim samochód, który łączy brutalną technikę z pokazową ekskluzywnością. Osiągi są nadal absolutnie szalone: 0-100 km/h w 2,4 s i prędkość maksymalna ograniczona do 380 km/h. To parametry, które wciąż robią wrażenie nawet w świecie hypercarów, ale nie są tu jedyną walutą.

Najważniejsze są też detale, których nie widać na pierwszy rzut oka:

  • specyficzna stylistyka inspirowana EB110, ale z nowoczesną interpretacją,
  • wykończenie wnętrza pod indywidualne zamówienie,
  • bardzo niski poziom produkcji, który utrudnia porównanie Centodieci z jakimkolwiek „normalnym” autem,
  • status samochodu, którego nie kupuje się z potrzeby transportowej, tylko z potrzeby posiadania czegoś wyjątkowego.

W praktyce to auto bardziej buduje narrację właściciela niż rozwiązuje codzienne problemy kierowcy. I właśnie dlatego uczciwie mówię: dla kogoś szukającego emocji na torze albo mocy w cywilnym aucie istnieją rozsądniejsze wybory. Dla kolekcjonera Centodieci jest jednak czymś innym, więc warto zobaczyć, jak wypada na tle innych limitowanych Bugatti.

Jak Centodieci wypada na tle innych Bugatti

Żeby dobrze zrozumieć poziom tej ceny, porównuję ją z innymi limitowanymi modelami marki. Jak podawał Bugatti w materiałach z 2019 roku, różnice między poszczególnymi projektami są ogromne nie tylko pod względem charakteru, ale też samej kwoty wejścia.

Model Cena startowa Liczba egzemplarzy Charakter auta
Centodieci 8 mln euro netto 10 Hołd dla EB110, projekt kolekcjonerski
Divo 5 mln euro netto 40 Model bardziej nastawiony na prowadzenie i tor
Chiron Super Sport 300+ 3,5 mln euro netto 30 Skupienie na maksymalnej prędkości
La Voiture Noire 11 mln euro przed podatkiem 1 Jedyny w swoim rodzaju pokaz personalizacji

Na tle tej grupy Centodieci nie jest najdroższy, ale jest jednym z najbardziej pożądanych, bo łączy historię marki, limit produkcji i bardzo czystą, agresywną sylwetkę. Dla mnie to ważniejszy argument niż sama moc. Następny krok to pytanie, czy takie auto w ogóle da się dziś kupić i czy jego cena ma jeszcze sens jako lokata kapitału.

Czy Centodieci da się jeszcze kupić i ile może kosztować na rynku wtórnym

Nowego Centodieci nie kupisz już u dealera, bo cały nakład został rozdysponowany dawno temu. Z punktu widzenia rynku wtórnego sytuacja jest zupełnie inna: cena nie jest już stała, tylko zależy od konkretnego egzemplarza, przebiegu, stanu, numeru seryjnego, koloru, historii serwisowej i tego, kto wcześniej był właścicielem. W świecie takich aut proweniencja, czyli pochodzenie i historia egzemplarza, potrafi znaczyć więcej niż kilka dodatkowych kilometrów mniej na liczniku.

W ofertach i wycenach pojawiają się dziś poziomy wyraźnie wyższe niż cena katalogowa, czasem sięgające 10-15 mln euro. To oznacza, że po przeliczeniu na złotówki mówimy mniej więcej o 43-65 mln zł. Taka rozpiętość nie jest wadą danych, tylko cechą tego segmentu: tu nie ma jednej tabeli cenowej, bo rynek liczy emocje, dostępność i historię auta.

Jeśli ktoś traktuje Centodieci wyłącznie jako inwestycję, powinien pamiętać o kosztach, które łatwo znikają z nagłówków:

  • ubezpieczenie na poziomie odpowiednim dla auta wielomilionowego,
  • transport specjalistyczny i garażowanie w kontrolowanych warunkach,
  • serwis i obsługa wymagające dostępu do wyspecjalizowanego zaplecza,
  • ryzyko zamrożenia dużego kapitału w aktywie, które nie jest płynne jak zwykły samochód premium.

Ja widzę to tak: Centodieci może zyskiwać na wartości, ale tylko wtedy, gdy pozostaje niemal idealnie zachowany i ma właściwą historię. To nie jest zakup „na przeczekanie” dla kogoś, kto chce szybko odsprzedać auto z zyskiem. Na końcu najważniejsze jest więc nie samo pytanie o cenę, ale o to, co ta cena naprawdę mówi o charakterze samochodu.

Co warto zapamiętać o cenie Centodieci

Bugatti Centodieci to samochód, w którym cena jest wypadkową rzadkości, historii marki, ręcznej produkcji i bardzo mocnego efektu kolekcjonerskiego. Sama kwota startowa na poziomie 8 mln euro netto wygląda brutalnie, ale w tym segmencie nie płaci się za zwykły transport ani nawet za samą moc. Płaci się za dostęp do jednego z najbardziej ekskluzywnych projektów w nowoczesnej historii Bugatti.

Jeśli interesuje cię wyłącznie jazda i osiągi, ta kwota będzie wydawać się absurdalna. Jeśli patrzysz na auto jak na obiekt pożądania, część większej kolekcji i potencjalnie bardzo mocne aktywo, Centodieci zaczyna mieć sens. Właśnie dlatego tak trudno porównać go z „normalnymi” supersamochodami.

W praktyce najkrótsza odpowiedź brzmi więc tak: to auto kosztowało około 34,6 mln zł netto, dziś jest już niemal wyłącznie przedmiotem handlu kolekcjonerskiego, a jego wartość zależy bardziej od rzadkości niż od samej techniki.

FAQ - Najczęstsze pytania

Oficjalna cena startowa wynosiła 8 mln euro netto. Przy kursie NBP z 24 lipca 2026 r. 1 euro = 4,3257 zł daje to około 34,6 mln zł netto, a po doliczeniu 23% VAT orientacyjnie około 42,6 mln zł.

Bo to nie jest zwykła odmiana Chirona, lecz ręcznie budowany projekt typu coachbuilding w limitowanej serii 10 sztuk. W cenie siedzą też silnik W16 8.0 o mocy 1600 PS, dopracowana aerodynamika i nawiązanie do legendarnego EB110.

Nie. Cały limit 10 egzemplarzy został sprzedany jeszcze przed premierą, więc dziś pozostaje wyłącznie rynek wtórny. Wartość konkretnego auta zależy od przebiegu, stanu, konfiguracji, numeru seryjnego, historii serwisowej i proweniencji.

Jest droższe od Divo, które startowało od 5 mln euro netto, i od Chiron Super Sport 300+, wycenionego na 3,5 mln euro netto. Jednocześnie pozostaje tańsze od La Voiture Noire, które kosztowało 11 mln euro przed podatkiem, ale uchodzi za jedno z najbardziej pożądanych aut marki.

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi

bugatti
hipersamochód
w16
centodieci
coachbuilding
Autor Alex Wysocki
Alex Wysocki
Nazywam się Alex Wysocki i od 6 lat z pasją zajmuję się tematyką motoryzacyjną. Moje zainteresowanie samochodami zaczęło się w dzieciństwie, kiedy to spędzałem godziny, przeglądając magazyny motoryzacyjne i marząc o własnym aucie. Dziś, jako autor na stronie orlen-liga.pl, staram się dzielić swoją wiedzą na temat nowinek w branży, testów samochodów oraz porad dotyczących ich użytkowania. Pisząc, zwracam szczególną uwagę na rzetelność informacji, dlatego zawsze dokładnie sprawdzam źródła i porównuję różne punkty widzenia. Moim celem jest uprościć skomplikowane zagadnienia, aby każdy mógł łatwiej zrozumieć świat motoryzacji. Regularnie śledzę trendy i zmiany w przepisach, aby dostarczać czytelnikom aktualne i użyteczne treści. Wierzę, że dobrze zorganizowana wiedza może pomóc w podejmowaniu świadomych decyzji, zarówno przy zakupie samochodu, jak i podczas jego eksploatacji.

Udostępnij artykuł

Napisz komentarz