Volvo EX60 - czy to elektryk, na który warto czekać?

Daniel Pawłowski 15 sierpnia 2026
Nowoczesny, ciemnoszary Volvo EX60 z charakterystycznymi światłami LED stoi na betonowej podłodze.

Spis treści

Volvo EX60 to jeden z tych modeli, które porządkują całą rozmowę o elektrycznych SUV-ach marki: nie jest już kompromisem między hybrydą a dużym flagowcem, tylko pełnoprawnym autem na prąd z dużym zasięgiem, szybkim ładowaniem i technologią zaprojektowaną pod codzienne użycie. W praktyce najważniejsze pytania brzmią dziś bardzo konkretnie: czym ten model różni się od XC60 i EX90, ile realnie przejedzie, jak szybko się ładuje i czy warto na niego czekać w Polsce. Poniżej rozkładam temat bez marketingowego szumu, za to z liczbami i praktycznym komentarzem.

Najważniejsze fakty o EX60

  • EX60 jest oficjalnym, w pełni elektrycznym SUV-em Volvo i w Polsce figuruje jako model roku 2027.
  • Cena startowa to 281 900 zł, więc ten model celuje wyżej niż XC60 PHEV, ale niżej niż większy EX90.
  • Najmocniejsza wersja ma zasięg do 810 km WLTP, a ładowanie 10-80% trwa około 16-19 minut, zależnie od odmiany.
  • Auto korzysta z architektury 800 V, co jest ważne głównie przy częstych trasach i szybkich ładowarkach DC.
  • Bagażnik ma 523 l, a po złożeniu oparć do 1647 l, więc EX60 jest realnie rodzinny, a nie tylko „miejsko-stylowy”.
  • W gamie pojawi się też EX60 Cross Country z wyższym prześwitem i adaptacyjnym zawieszeniem.

Czym jest EX60 i dlaczego budzi tyle pytań

Z mojego punktu widzenia EX60 jest ważny nie dlatego, że to „kolejny elektryk”, ale dlatego, że wypełnia lukę między dobrze znanym XC60 a większym EX90. Na oficjalnej stronie Volvo Cars Polska model jest już pokazany jako elektryczny SUV średniej wielkości z ceną od 281 900 zł i rokiem modelowym 2027, więc nie mówimy o plotce ani nazwie roboczej. To właśnie dlatego wiele osób myli go z XC60 albo EX90, ale dziś EX60 funkcjonuje już jako osobny model w gamie.

Jeśli więc ktoś szuka informacji o „volvo ex60”, najczęściej chce w praktyce odpowiedzi na jedno z trzech pytań: czy to nowy odpowiednik XC60, czy sensowna alternatywa dla EX90, albo czy warto przestawić się na pełny napęd elektryczny właśnie w tej klasie. I to jest dobra rama do dalszej analizy, bo od odpowiedzi zależy, czy ten samochód ma sens dla konkretnego kierowcy. Żeby to rozstrzygnąć uczciwie, trzeba porównać go z najbliższymi rywalami w ofercie marki.

To prowadzi nas wprost do najważniejszego porównania: nie tyle samego modelu, ile miejsca, jakie zajmuje w całej rodzinie Volvo.

Nowoczesny, zielony Volvo EX60 ładuje się przy nowoczesnym budynku.

Jak EX60 wypada na tle XC60 i EX90

Najprościej powiedzieć to tak: EX60 jest elektrycznym „środkiem ciężkości” oferty Volvo. Nie wymaga wejścia w gabaryty dużego EX90, ale daje dużo więcej spokoju i spójności niż XC60 Plug-in hybrid, jeśli naprawdę chcesz jeździć na prądzie. Poniższe porównanie dobrze pokazuje, dla kogo który model ma sens.

Model Rodzaj napędu Cena startowa w Polsce Zasięg i ładowanie Najlepszy wybór dla
EX60 W pełni elektryczny SUV klasy średniej 281 900 zł 611-810 km WLTP, 800 V, około 16-19 min do 80% przy ładowaniu DC Kierowców, którzy chcą pełnego EV bez wchodzenia w rozmiar EX90
XC60 Plug-in hybrid Hybryda plug-in 269 900 zł Do 79 km na prądzie, 2.7 l/100 km, 406 KM Osób, które nie chcą jeszcze rezygnować z benzyny i szukają większej elastyczności
EX90 W pełni elektryczny SUV 7-miejscowy 374 399 zł 571-625 km WLTP, około 22 min do 80% przy ładowaniu DC Rodzin potrzebujących większej kabiny i trzeciego rzędu siedzeń

Wniosek jest prosty: EX60 nie konkuruje z XC60 tylko ceną, bo w zamian daje czysto elektryczną konstrukcję i wyraźnie lepszą długodystansową logikę. Z kolei wobec EX90 przegrywa rozmiarem, ale wygrywa zwinnością i zwykle bardziej „zdrowym” kompromisem między masą, zasięgiem i codziennym użytkowaniem. Skoro wiemy już, gdzie ten model stoi w gamie, warto przejść do tego, co w samochodzie elektrycznym liczy się najbardziej: zasięgu i ładowania.

Zasięg i ładowanie w realnym użytkowaniu

W elektryku nie patrzę tylko na deklarowany zasięg, ale na to, czy producent zaprojektował auto tak, by nie marnowało czasu kierowcy. Tu EX60 wygląda bardzo mocno, bo korzysta z architektury 800 V, a to oznacza szybsze ładowanie i lepszą efektywność przy wysokiej mocy. Volvo podaje nawet, że w najlepszych warunkach można odzyskać do 340 km zasięgu w 10 minut na szybkiej ładowarce DC.

W ofercie są trzy układy napędowe: P6 z zasięgiem do 611 km, akumulatorem 83 kWh i mocą 374 KM, P10 AWD z zasięgiem do 660 km, baterią 95 kWh i mocą 510 KM oraz P12 AWD, który oferuje do 810 km, 117 kWh i 680 KM. Ładowanie od 10 do 80% trwa około 16 minut w P6 i P10 oraz około 19 minut w P12, więc różnica między wersjami nie jest kosmetyczna. Dla użytkownika oznacza to tyle, że podstawowe odmiany są już bardzo szybkie przy trasie, a topowa wersja dokłada przede wszystkim zapas energii.

  • Jeśli ładujesz głównie w domu, 800 V jest miłym dodatkiem, ale nie głównym argumentem zakupu.
  • Jeśli jeździsz po Polsce i Europie autostradą, czas ładowania zaczyna mieć realne znaczenie.
  • Jeśli często wyjeżdżasz zimą, WLTP traktuj jako punkt odniesienia, a nie obietnicę co do litra.

W praktyce EX60 wygląda więc jak auto, które nie boi się dłuższych tras, ale też nie wymaga od kierowcy planowania podróży wokół każdej kolejnej ładowarki. I właśnie wtedy zaczyna mieć znaczenie wnętrze oraz to, jak samochód zachowuje się w codziennym użyciu.

Wnętrze i technologia, które mają znaczenie na co dzień

Nowe Volvo nie próbuje imponować samą liczbą ekranów. W EX60 ważniejsze jest to, że producent postawił na nową architekturę elektryczną, integrację baterii z nadwoziem i rozwiązania ograniczające masę oraz złożoność konstrukcji. W praktyce megacasting, czyli odlewanie dużych elementów nadwozia z jednego kawałka aluminium, ma poprawić sztywność i uprościć budowę auta, a to zwykle czuć później w prowadzeniu i efektywności.

Najbardziej przyziemna informacja brzmi jednak lepiej niż marketingowe hasła: bagażnik ma 523 l, a po złożeniu oparć rośnie do 1647 l. To już jest poziom, który ma sens dla rodziny, psa, wózka i wakacyjnych bagaży. Do tego dochodzą praktyczne schowki oraz elektrycznie sterowana klapa, więc codzienne pakowanie nie powinno być gimnastyką. Ja właśnie na takie detale patrzę najpierw, bo to one decydują, czy SUV jest naprawdę użyteczny, czy tylko wygląda na praktyczny.

W kabinie Volvo mocno stawia też na software. Centralny system HuginCore ma obsługiwać bezprzewodowe aktualizacje oprogramowania, a na pokładzie jest Google Gemini rozumiejące naturalną mowę. W praktyce oznacza to mniej klikania w menu i większą szansę, że auto z czasem będzie faktycznie lepsze, a nie tylko starsze z nowym rocznikiem na tabliczce. W standardzie jest też bezprzewodowy Apple CarPlay, a cyfrowe usługi mają działać przez cztery lata, co warto uwzględnić przy ocenie kosztów posiadania.

To wszystko brzmi dobrze, ale w Volvo zawsze warto sprawdzić jeszcze jedną rzecz, bo to właśnie ona często przesądza o wyborze marki.

Bezpieczeństwo i asystenci kierowcy w typowo volviowskim wydaniu

Bezpieczeństwo nadal jest najmocniejszym argumentem tej marki i w EX60 nie wygląda to jak ozdobnik. Volvo zapowiada pierwszy na świecie wieloadaptacyjny pas bezpieczeństwa, który ma dopasowywać naprężenie i obciążenie do wzrostu, pozycji siedzącej i rodzaju kolizji, korzystając z danych z czujników wewnętrznych i zewnętrznych. To ważne, bo pokazuje, że producent nie zatrzymał się na klasycznych systemach znanych z poprzednich generacji.

Do tego dochodzi Pilot Assist z asystentem zmiany pasa ruchu, czyli rozwiązanie, które najbardziej docenisz na trasie, w korkach i przy dłuższej jeździe autostradowej. W praktyce to nie jest autopilot, tylko wsparcie, które odciąża kierowcę, ale go nie zastępuje. I dobrze, bo systemy tego typu działają najlepiej wtedy, gdy poprawiają komfort, a nie próbują robić wszystkiego samodzielnie.

  • W mieście największą różnicę robią asystenci parkowania i systemy ostrzegania.
  • Na trasie najbardziej czuć stabilne prowadzenie, wsparcie pasa i adaptacyjne systemy bezpieczeństwa.
  • W dłuższym okresie przewagę daje możliwość aktualizacji oprogramowania bez wizyty w serwisie.

Jeśli ktoś pyta mnie, czy EX60 jest „po prostu kolejnym elektrykiem”, odpowiedź brzmi: nie do końca. Tu bezpieczeństwo, software i architektura auta są ze sobą mocno spięte. A skoro Volvo samo rozwija ten model o dodatkową wersję, warto jeszcze spojrzeć na bardziej użytkowy wariant poza asfalt.

EX60 Cross Country dla tych, którzy zjeżdżają z asfaltu

Volvo nie zatrzymało się na podstawowej wersji i zapowiedziało także EX60 Cross Country. To ważna informacja dla kierowców, którzy naprawdę jeżdżą po gorszych drogach, zimą korzystają z odcinków dojazdowych albo po prostu wolą trochę większy spokój poza miastem. Według oficjalnych danych wersja Cross Country ma być wyższa, z adaptacyjnym zawieszeniem pneumatycznym w standardzie, a jej dostępność planowana jest od połowy 2027 roku, z rokiem modelowym 2028.

W praktyce to nie jest terenówka, tylko sensownie podniesiony SUV z dodatkowymi rezerwami komfortu. Zawieszenie ma dostosowywać wysokość i tłumienie nawet 500 razy na sekundę, a tryb Off-road aktywuje się poniżej 40 km/h. Dla mnie to oznacza jeden konkretny scenariusz: jeśli mieszkasz poza dużym miastem, regularnie jeździsz po dziurawych drogach albo wyjeżdżasz w miejsca, gdzie asfalt kończy się szybciej niż parking pod hotelem, ta odmiana ma realny sens.

Jeśli jednak większość Twoich tras to miasto, obwodnica i autostrada, standardowy EX60 będzie logiczniejszym i zwykle tańszym wyborem. Cross Country warto traktować jako dopracowaną niszę, a nie obowiązkową wersję dla każdego.

Na co zwrócić uwagę przed zamówieniem EX60

Najważniejsze jest to, żeby nie kupować EX60 wyłącznie oczami. To bardzo dobry wybór dla kierowcy, który ma gdzie ładować auto, chce jeździć elektrycznie na co dzień i szuka SUV-a klasy średniej z dużym zasięgiem oraz nowoczesnym wnętrzem. Jeśli masz ładowarkę domową albo firmową, pełny napęd elektryczny zaczyna tu mieć więcej sensu niż w mniejszych, bardziej kompromisowych modelach.

  • Wybierz EX60, jeśli chcesz pełnego EV, planujesz auto na kilka lat i cenisz szybkie ładowanie oraz duży zasięg.
  • Wybierz XC60 Plug-in hybrid, jeśli chcesz niższego progu wejścia, elastyczności benzyny i nie masz jeszcze pewnego zaplecza do ładowania.
  • Wybierz EX90, jeśli priorytetem są 6 lub 7 miejsc oraz większa kabina.
  • Rozważ Cross Country, jeśli jeździsz po trudniejszych drogach i chcesz większego prześwitu.

Gdybym miał dziś jednym zdaniem opisać ten model, powiedziałbym tak: EX60 to najbardziej logiczny sposób wejścia w elektryczne Volvo dla kierowcy, który chce długiego zasięgu, sensownego rozmiaru i technologii, która nie wygląda na jednorazowy pokaz. W polskich warunkach to może być jeden z najciekawszych SUV-ów elektrycznych 2026 roku, pod warunkiem że zakup poprzedzi uczciwa ocena własnych tras i możliwości ładowania.

FAQ - Najczęstsze pytania

EX60 jest pełnoprawnym elektrycznym SUV-em klasy średniej. Wobec XC60 Plug-in hybrid daje czystą jazdę na prądzie i lepszą logikę na dłuższe trasy, a wobec EX90 przegrywa rozmiarem, ale jest zwinniejszy i zwykle bardziej praktyczny na co dzień.

W gamie są P6, P10 AWD i P12 AWD. P6 ma do 611 km i baterię 83 kWh, P10 AWD do 660 km i 95 kWh, a P12 AWD do 810 km i 117 kWh. Ładowanie 10-80% trwa około 16 minut w P6 i P10 oraz około 19 minut w P12.

Tak, bo bagażnik ma 523 l, a po złożeniu oparć rośnie do 1647 l. To poziom, który powinien wystarczyć na wózek, bagaże i codzienne zakupy, więc auto nie jest tylko stylowym SUV-em do miasta.

Największa korzyść to krótsze postoje na szybkich ładowarkach DC i lepsza efektywność przy dużej mocy. Volvo podaje też, że w najlepszych warunkach można odzyskać do 340 km zasięgu w 10 minut.

To wersja dla osób jeżdżących po gorszych drogach lub chcących większego prześwitu. Ma być wyższa, z adaptacyjnym zawieszeniem pneumatycznym w standardzie, a dostępność planowana jest od połowy 2027 roku, jako rocznik 2028.

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi

volvo
800 v
ex60
cross country
pilot assist
Autor Daniel Pawłowski
Daniel Pawłowski
Nazywam się Daniel Pawłowski i od pięciu lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną. Moja pasja do samochodów zaczęła się w dzieciństwie, kiedy to spędzałem długie godziny, obserwując różne modele na ulicach oraz w warsztatach. Z czasem postanowiłem zgłębić tę dziedzinę, co zaowocowało nie tylko wiedzą, ale również chęcią dzielenia się nią z innymi. Piszę o różnych aspektach motoryzacji, od nowinek technologicznych po porady dotyczące eksploatacji pojazdów. Staram się, aby moje teksty były nie tylko rzetelne, ale również przystępne dla każdego czytelnika. Regularnie sprawdzam źródła, porównuję informacje i upraszczam skomplikowane zagadnienia, aby dostarczyć aktualne oraz zrozumiałe treści. Zależy mi na tym, aby każdy mógł czerpać wiedzę z moich artykułów i lepiej orientować się w świecie motoryzacji.

Udostępnij artykuł

Napisz komentarz